Główna Lifestyle Ludzie

Co z tym seksem?

26 lutego 2020

A co, gdybyśmy mieli możliwość przewidywania przyszłości? Nie wiem jak Wy, ale ja poważnie zaczęłam się zastanawiać, czy w 2050 roku w ogóle będziemy uprawiać jeszcze seks. Przed Wami więc moje cztery scenariusze, jak za trzydzieści lat może wyglądać nasze życie seksualne.






SEKS POD FLAGĄ BIAŁO-CZERWONĄ



 W 2050 roku seks będzie zależał głównie od czynnika politycznego, gdyż jak pisał Krzysztof Varga – ten, kto kontroluje seks, kontroluje życie społeczne. W celu badawczym, a i po to, by nie opierać się jedynie na Opowieści Podręcznej i Black Mirror, przeanalizowałam ponad 50 wypowiedzi posłów partii rządzącej i około 100 artykułów z portali chrześcijańskich. Nie od dziś przecież wiadomo, że mamy w Polsce sojusz ołtarza z tronem. Od lat hołduję satyrze Mleczki, w których przewiduje powrót Polski do średniowiecza. Śmieszki śmieszkami, ale cofamy się co najmniej do lat świetności ruchu narodowego z początków ubiegłego stulecia.

Nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę rozwój technologiczny – 2050 to jeszcze nie czas na odgórne sparowywanie niczym w Black Mirrorowym Tinderze. Nasza polska antyutopia natomiast zakłada absolutny zakaz aborcji, karalne szerzenie treści z zakresu edukacji seksualnej, zakaz antykoncepcji, oglądania pornografii, zapłodnień in vitro oraz seksu pozamałżeńskiego. Piętnowane będą osoby związane z ruchem LGBT oraz single. Władza będzie wymuszać seks służący prokreacji. Dzisiejsze 500+ to jeszcze idylla. Śmiem twierdzić, że w tym scenariuszu Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej może wykazać się bardziej. Dróg jest parę. Możemy zainspirować się jednym z krajów, gdzie wprowadzono zasiłki rosnące proporcjonalnie do liczby posiadanych dzieci + obniżono podatek dochodowy dla rodzin posiadających powyżej trójki dzieci. Przy okazji obciążono podatkowo bezdzietnych, ot co, 20%. Gdzie indziej za to ogłoszono Narodowy Dzień Poczęcia, który można było wykorzystać w, he he, wiadomym celu. Rodziny, które spełniły swój obowiązek obywatelski, a ich dziecko przyszło na świat dokładnie dziewięć miesięcy później – otrzymywały od państwa między innymi samochód. U nas na razie Andrzej Duda obiecuje, o zgrozo, jedynie sześcioletnie urlopy macierzyńsko-opiekuńcze…

Fot. Leszek Szymański, PAP

W obliczu zakazu antykoncepcji będziemy z upodobaniem uprawiać seks przerywany oraz analny. Zakaz edukacji seksualnej sprawi, że form współżycia nauczymy się ze stron pornograficznych innych światłych krajów, do których dostęp uzyskamy pewnie za pomocą VPN-ów, czy też TOR-a. Według psychologów taka forma kształcenia może wpłynąć na pomijanie etapu bliskości, większą otwartość na ryzykowne zachowania seksualne, czy ostrzejszy seks z różnymi formami przemocy. W celach edukacyjnych udałam się do sprawdzonego źródła wiedzy, jakim jest pornhub.com. Jeżeli ufać psychologom, Polacy będą fanami kategorii bondage, hardcore oraz roleplay. Niestrudzeni w swych fantazjach będziemy spoglądać na narodowy upadek ekonomiczny. Jednak na to, jak prawdopodobnie zawali się cały system emerytalny będziecie musieli poczekać do foresightu na 2070.



DEKLASACJA CZYLI SEX END PL



2050 rok jawi nam się jako przyszłość pozbawiona stosunków płciowych. Przynajmniej tych w realu. To koniec ery seksu i choć niektórzy wróżą mu archaiczną stygmę, ja sądzę że po prostu zmieni on zupełnie swoje znaczenie, uśmiercając jednocześnie seks tradycyjny. Nie dla mnie wróżenie z fusów, tak więc przewertowałam parę dobrych badań i tekstów, i bogatsza o tę wiedzę spieszę objawić nasze przeznaczenie według scenariusza nr 2.

Przede wszystkim skupiłabym się na tym, jakie sygnały zmian, które wykreują nowe cywilizacyjne trendy, możemy zauważyć już dziś. Uprawiamy seks z pobudek biologicznych – służy do prokreacji, oraz społecznych – do budowania relacji oraz bliskości, bonusem do obu jest czerpanie z niego przyjemności. Mimo wyraźnych atutów coraz rzadziej współżyjemy. W końcu seks stanie się przeżytkiem. Dlaczego? Dlatego, że żyjemy szybko, pracujemy dużo i długo. 15% pracowników UE pracuje ponad 48 godzin tygodniowo. Ceny mieszkań rosną, wydatki nie maleją, presja społeczeństwa obciąża. Zwyczajnie zaczyna nam brakować czasu na seks, a według statystyk jesteśmy wyjątkowo przemęczeni. Pogoń za pieniądzem, czymkolwiek waluta niegdyś będzie, tak szybko nie przeminie. Może i z pomocą przyjdzie automatyzacja, ale albo zaczniemy wykonywać inne zawody przyszłości, albo okaże się, że seks jest już totalnie passé. Według japońskich socjologów z czasem seks stanie się aktywnością najniższych warstw społecznych, prymitywny i tani. A doprowadzi go do kresu  upadłości cyberseks, który stoi w opozycji do tradycyjnej kopulacji. Ma istotną zaletę – eliminuje ryzyko zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową. Tak też tradycyjne współżycie może zostać powszechnie uznane za nieco brudną i niezdrową zabawę, oferującą przy okazji niechcianą ciążę, niezadowolenie z randki z Tinderka, czy też rekreacyjne pobieranie wymazów z pochwy lub prącia. Wszystko to w pakiecie SEKS TRADYCYJNY.

A po drugiej strony barykady technozatopienie w VR-raju, który w przeciwieństwie do powyższego, nie ma jeszcze zszarganej opinii. Budzi zainteresowanie, inaczej najczęstszym hasłem wyszukiwanym w Google’u, związanym z wirtualną rzeczywistością, nie byłoby “VR porn”. Jeżeli ktoś wizualizuje go jako iluzoryczny fun dla garstki nerdów, niech zaufa foresighterom – to będzie istny killer feature oferujący stymulację całego ciała, pewnie dużo lepszy w formie niż dzisiejsze prototypy kombinezonów, które oprócz docelowej przyjemności, szykują nas na odwiedziny Marsa. VR ma jeszcze parę innych zalet – nie musimy już nikomu stawiać winka na randce, wchodzić w relację, pocić się. Seks-utopia, bynajmniej nie tylko dla inceli.

Przywiązującym się do drugiego człowieka polecę natomiast seks-roboty. Już dziś są wykonane z pasją, mają ręcznie robione sutki i nierówne wargi sromowe. Możemy wybierać spośród 19 twarzy, 5 kolorów oczu, 15 fryzur oraz 11 typów wagin. Wierzę, że do 2050 Abyss Creation pomyślą również o męskich wersjach. Kolejnym elementem zapewne będzie możliwość uprawiania seksu z kimkolwiek się zapragnie, niczym w Black Mirror, gdzie wdowa miała możliwość przywrócenia zmarłego męża do żywych dzięki specjalnej aplikacji. Będzie bez spojlerów, choć już sam ten foresight trochę nim przecież jest.

Fot. ALY SONG/REUTERS

W 2050 roku zdeklasują się też rodzina i związek, które podobno służą współżyciu. Powody są dwa:

#1 Druga osoba przestanie nam być potrzebna do prokreacji. Na rynek już stara się przebić urządzenie WAY do domowej inseminacji. Drugą wizję snuje biolog Robin Baker, który przewiduje powstanie blokbanków, w których będziemy deponować komórki jajowe i plemniki, a później skutecznie czynić siebie czasowo bezpłodnymi. Zapłodnienie niemal całkowicie przejdzie w sferę laboratoryjną. Tak zostanie powołana do życia Komisja Obrotu Gametami, nadzorująca i regulująca wymiany plemników i komórek jajowych pomiędzy ludźmi.

#2 Wzrośnie nasza wiedza na temat zdrowia psychicznego i seks będzie utożsamiany z rodzajem zaburzenia. Środowiska medyczne utworzyły już nową nazwę na patologiczne nasilenie potrzeb seksualnych i zainteresowania seksem. To hiperlibidemia. Prawdopodobieństwo, że psychologowie będą piętnować tradycyjny seks, jest spore. Przede wszystkim zostanie on uznany za szkodliwy dla naszej psychiki. Ilość osób korzystających z pomocy psychiatrów i terapeutów rośnie z roku na rok. Coraz ciężej znosimy porażki, chorujemy na depresję, mamy lęk przed narzuconą presją, kompleksy. Nie sprzyja to kontaktom seksualnym. Jeżeli dodamy do tego obawę przed chorobami czy nieumiejętność budowania relacji z innymi, zapanuje era singielstwa niewymagającego kontaktu z drugim człowiekiem.

Tak jawi się nasza przyszłość sex end pl. I nie pisał tego Lem.



SEKS POD TĘCZOWĄ FLAGĄ



Jakiś sympatyczny Lewak powiedział niegdyś, że potrzeba nam zmiany pokoleniowej. Prawdopodobnie jej przebłysków możemy już szukać w wejściu do sejmu koalicji z Wiosną Biedronia na czele. Spece od polityki snują wizje, w których tęcza rozlewa się po Polsce. I taki scenariusz może nas czekać w 2050 roku. Co przyniesie ten powiew liberalizmu?

W tym scenariuszu wolność odegra kluczową rolę, bo tak oto, będziemy wreszcie mogli być sobą. Osobą omniseksualną, hyposeksualną, polyseksualną, semiseksualną, skolioseksualną, autoseksualną, triseksualną, aseksualną, a nawet alithoromantyczną. Jeżeli wymyślimy cokolwiek innego, co zdefiniuje naszą seksualność, jakiś Mirosław Bańko naszych czasów zapewne wklei to do słownika języka polskiego. Co więcej, przestaniemy obawiać się chorób przenoszonych drogą płciową. Niedawno doszła mnie wiadomość o pacjencie z Londynu, który jak niegdyś pacjent z Berlina, został skutecznie wyleczony z wirusa HIV. Istnieje więc wysokie prawdopodobieństwo, że i z chorobami wenerycznymi za trzydzieści lat rozprawimy się na dobre i pewnie będę opowiadała swoim dzieciom, czym była chlamydia.

Myślę, że w opozycji do ruchów prawicowych w tym scenariuszu będziemy mogli za pewnik przyjąć legalną aborcję, ponieważ wybór będzie słowem kluczem rządzących, choć i tak pewnie zostaną utworzone wspomniane już blokbanki i powołana Komisja Obrotu Gametami. Będziemy mogli zachodzić w ciążę bez względu na wiek, a według badań żyć będziemy już tylko dłużej. Przedefiniuje się więc samo pojęcie starości. GUS już dziś bije na alarm o spadku przyrostu naturalnego, a społeczeństwo przyszłości będzie reprezentowane w większości przez osoby starsze. Oprócz tego, że do łask wróci kategoria “old and young” na Pornhubie, przemysł erotyczny zapewne zwróci się w kierunku szanownej starszyzny. Ostatnio na rynek weszła Filotea, czyli meble dedykowane seniorom, dostarczające przyjemnych sensorycznych doznań. To pierwsze sygnały, że o seksualności osób starszych zaczyna się mówić już dziś.

Rozwój technologiczny może sprzyjać zwiększeniu równości seksualnej i zwróceniu uwagi na seksualność ciężarnych, osób niepełnosprawnych czy kobiet podczas menstruacji. Mamy już na rynku OhNut, specjalne pierścienie zakładane na penisa dla par, w których kobieta odczuwa ból podczas współżycia. Są też specjalne koce do uprawiania seksu podczas miesiączki. Otwarty dialog na przemilczane dotąd publicznie sprawy może otworzyć nas w przyszłości na uprawianie seksu bez skrępowania, bólu i wstydu z powodu naszych chorób lub dysfunkcji.

Fot. Center for Health Advocacy & Wellness

Autorka książki Future Sex – Emily Witt zakłada, że w przyszłości to nie seks się zmieni, a nasze myślenie o nim. Polityka z pewnością może przyczynić się do zmian w pojmowaniu świata, gdyż ta propozycja przyszłości zakłada przede wszystkim obszerną edukację seksualną. Chyba więc już wiemy, na kogo potencjalnie może głosować Natalia Hatalska, która stwierdziła, że uczenie przyszłych pokoleń funkcjonowania w sferze seksu jest niezwykle istotne w kontekście przyszłości. Może więc wydanie #sexedpl wzbogacone o cyberseks stanie się kiedyś lekturą obowiązkową w szkołach. Może nawet wspomniana edukacja doprowadzi do wprowadzenia obowiązku zatrudniania na planach filmowych koordynatorów intymności. Dziś już ktoś taki został zatrudniony przy kręceniu netfliksowego Sex Education. Takowy koordynator odpowiada za komfort i bezpieczeństwo aktorów i aktorek podczas scen erotycznych. Sądzę, że to jeden z zawodów przyszłości.

Dotychczas w moich scenariuszach nie poruszałam kwestii środowiskowych, ale jak lewactwo, to i ekologia, a dopóki płoną lasy, eko porno na pewno ma sens. Powstała już grupa Fuck For Forest, czyli połączenie globalnego altruizmu i wyzwolonego seksu. Kręcą oni amatorskie filmy pornograficzne i zachęcają do nagich zdjęć przypadkowe osoby. Zyski trafiają do organizacji zajmujących się ochroną środowiska. W 2050 roku takie działania nikogo nie zszokują. Zapewne dorzucając swoją cegiełkę na rzecz walki z tworzywami sztucznymi, zaczniemy wybierać erotyczne gadżety z kamieni szlachetnych, minerałów, metalu czy drewna. W sieci już hulają drewniane dilda, więc pewnie branża erotyczna szybciutko podchwyci ekotrendy.

Niektóre dane mówią, że gadżetów erotycznych używamy zazwyczaj w pojedynkę. Myślę, że to odpowiedni czas na opozycję, czyli związki przyszłości. Oprócz legalnych małżeństw zawieranych przez pary homoseksualne możemy spodziewać się nowego rozumienia słowa „rodzina”. Polska będzie otwarta na każdą miłość, tę w rozumieniu tradycyjnym, jak i tę różnorodną pod kątem seksualności. Ważnym czynnikiem dobierania się i zakładania rodzin przyszłości będzie zdrowie psychiczne i edukacja z jego zakresu. Plagą naszych czasów jest samotność, coraz więcej mówi się o jej skutkach i coraz częściej odwiedzamy terapeutów. Kolejnym problemem jest brak dotyku, a pozbawiony go człowiek wytwarza więcej hormonów stresu. Stąd nowy rodzaj relacji, który na razie ledwie kiełkuje – situationship. Spotykamy się, rozmawiamy, lubimy ze sobą spędzać czas, uprawiać seks. Uczucie opiera się na sympatii i namiętności, ale nie mówimy w tym układzie o miłości. Bycie w situationship odrzuca przede wszystkim ideę friends with benefits. To lek przyszłości na samotność. Kolejną popularną formą relacji będzie koncept poszukiwania współlokatorów na życie. Kluczową rolę odegrają tu sytuacja ekonomiczna i lęk przed zaangażowaniem: drogie mieszkania, odchodzenie od kredytów hipotecznych, problemy z wchodzeniem w relacje i wytrwaniem w długoletnich związkach. Zamiast tego zamieszkamy ze współlokatorami na życie. Będziemy spędzać z kimś czas w domu, budować poczucie bliskości, a codzienna obecność i dzielenie przestrzeni pomogą nam czuć się mniej samotnymi. Ten wariant zakłada brak seksu, ale żaden futurolog nie może przewidzieć, jak skończyć się może wspólne życie pod jednym dachem.



THE END OF THE FUC*ING WORLD

Fot. Erica Ratte

Scenariusz czwarty to prawdziwa antyutopia. W 2050 roku nie uprawiamy seksu. Jeżeli jeszcze żyjemy, w wyniku zmian klimatycznych zmagamy się na co dzień z suszami, powodziami i pożarami. Jedna trzecia lądu jest pustynią. Panuje przeludnienie. Katastrofą dotknięte jest rolnictwo, dlatego przesiedlamy się w nowe miejsca. Masowe migracje powodują konflikty zbrojne. Żyjemy w lęku przed ryzykiem wybuchu wojny atomowej.

Nie w głowie nam seks.



Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie DSC_0231-2_Easy-Resize.com_-150x150.jpg

Martyna Hajbowicz – Kulinarna hedonistka, fanka designu, sztuki współczesnej i lat 90. Feministka i nonkonformistka. Szczególną miłością darzy rośliny. Najcenniejsze w życiu: podarowane przez babcię Annę drzewo cytrynowe oraz prowadzone od szóstego roku życia pamiętniki. W długoletnim związku z jogą, coca-colą, spódnicami do połowy łydki i literaturą faktu.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply