Lifestyle Ludzie

Syndrom K, czyli cichy kontroler

12 grudnia 2019

Wydawałoby się, że jesteśmy wolni. Chodzimy, gdzie chcemy, jemy co chcemy, spędzamy czas po swojemu. Jednak czy wszyscy? Jakby przyjrzeć się niektórym ludziom, można zauważyć, że ich życie jest w pewien sposób kontrolowane.



Są poddawani manipulacji. Nieświadomie wpuścili do swojego domu niepozornego kontrolera, który zawładnął ich życiem. A może padli ofiarą niedawno odkrytej choroby psychicznej? W tym artykule przybliżę Wam działanie Syndromu K i jego objawy.



Faza I




Kontroler lub manipulator, bo tak będę nazywać czynnik tej choroby, pojawia się w życiu człowieka przypadkowo. Urokiem zwabia ofiary. Całe szczęście nie na wszystkich to działa. Ba, są nawet osoby, które wydają się naturalnie uodpornione na tę infekcję. Jednak niektórzy nie mogą się oprzeć manipulatorowi i wpuszczają go do domu.

Wtedy on, będąc dopiero małym zalążkiem, zaczyna omamiać swoją ofiarę. Robi to na parę sposobów. Po pierwsze: nie opuszcza swojej ofiary ani na sekundę. Jest zawsze obok, czy to przy jedzeniu, czy w toalecie, czy nawet w nocy podczas snu.

Po drugie: ofiara nie jest w stanie odwrócić swojej uwagi od kontrolera, co skutkuje godzinami obserwowania i skupiania się tylko na małym manipulatorze. Takie zachowanie sukcesywnie pogłębia chorobę. Co gorsze, ofiara również dostaje 100% uwagi kontrolera, co usypia jej czujność.

Człowiek zaczyna przyjmować rolę opiekuna. Troszczy się, okazuje miłość. Traktuje manipulatora jak swoje dziecko. Po tych znakach wiemy, że złapał bakcyla i poddał się chorobie.



Faza II




Gdy kontroler urośnie w siłę i nabierze rozmiarów, przywiąże do siebie człowieka na dobre. Wkrótce potem zaczyna wprowadzać wyrafinowane techniki manipulacji. Ich głównym narzędziem są dźwięki, odgłosy specjalnie dopasowane do ofiary. Kontrolerzy potrafią dostosować wysokość odgłosów, aby dręczyć ofiarę i skutecznie nią sterować.

Manipulator bez problemu dostaje od człowieka wszystko, czego potrzebuje, żeby się rozwijać, a nawet więcej. Ofiara stawia potrzeby kontrolera nad swoimi. Najpierw go karmi, dopiero potem je sama. Najpierw otwiera drzwi kontrolerowi, ponieważ on nie opuszcza jej na krok, później sama wychodzi.

Kontroler jest wszędzie; nie pozwala gotować, jeść, pracować. Wymaga dopasowania harmonogramu dnia, a nawet całego życia ofiary do swoich potrzeb. Tak zaczyna wyglądać życie tych ludzi. Są sterowani.



fot. Arek Socha, Pixabay


Faza III




Ostatnią fazą tej choroby jest doprowadzenie osoby chorej do szaleństwa. Po dłuższym czasie człowiek nie jest w stanie znieść dźwięków wydawanych przez kontrolera. Miłość, jaką obdarzył małego manipulatora, jest przez tego drugiego stadialnie wykorzystywana.

Manipulator domaga się uwagi, ale jednocześnie ignoruje potrzeby człowieka. Daje złudne wrażenie, że można go wychować i czegokolwiek nauczyć, że ofiara ma jakąkolwiek kontrolę. Tak naprawdę kontroler przejął władzę nad całym jej życiem. Zdarza się też, że manipulator wykorzystuje jeszcze inną technikę, która doprowadza człowieka do szaleństwa – urojenia. Syndrom potrafi patrzeć i reagować na coś, czego człowiek nie widzi. W ten sposób ofiara zaczyna wmawia sobie, że jest szalona.



Brak ucieczki?


Niestety lek na Syndrom K nie został jeszcze odnaleziony. Lekarze cały czas eksperymentują, by znaleźć skuteczny sposób leczenia. Wiemy, że choroba jest zaraźliwa, ale istnieją przypadki odporności. U niektórych od urodzenia, inni uodparniają się później. Niestety większość osób nieodpornych nie jest w stanie uniknąć syndromu. Mimo manipulacji osoby chore nie potrafią opuścić kontrolera, są do niego przywiązane do końca jego życia, co może oznaczać nawet kilkadziesiąt lat zmagań z chorobą.




Aleksandra Sakowska – Tańczy, śpiewa, komponuje. Obraca się w artystycznym światku. Na co dzień studiuje dziennikarstwo, ponieważ jest to jeden z odłamów sztuki, której jeszcze nie pojmuje. Kociara. 

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply