Główna Ludzie

Niezłe kino, czyli krótki przegląd ludzkich zachowań

22 października 2019

Tłum przelewa się przez centrum miasta. Jego konsystencja przypomina grudkowaty budyń.  Skoki z chodnika na chodnik, aby jak najszybciej trafić do swojego miejsca. Dokąd pójdą, by poczuć się swobodnie?

Wejdźmy przez szklane drzwi.

Popatrzmy uważnie.

Jesteśmy w kinie, czas na film. 

Z pozoru miejsce nie ocieka nacechowaniem. O zakupie biletu ciężko nam myśleć w kategoriach problematyki życia i śmierci. A jednak. Emocje sięgają zenitu. Sytuacje bywają niezręczne. Walka jest zażarta. Zaczynamy. 

Pijmy za zdrowie Bergmana 


Szarpane dźwięki dobiegają z głównego holu. Rytmiczne uderzanie w rozstrojone pianino. Mężczyzna, z włosami opadającymi na ramiona, siedzi tyłem do mnie. Jego sylwetka rytmicznie chwieje się w przód i w tył na drewnianym stołku. Zdarza się, że przychodzi tu kilka razy w tygodniu. Czasem gra, czasem pisze i rysuje: zdarza się, że wykorzystuje do tego płytki na ścianie. Czasem mówi do siebie, czasem do mnie. Kiedyś zamówił dwie kawy. Jedną dla siebie, drugą dla Bergmana. Bergman go wystawił. 

Porozmawiajmy niestandardowo


Wie Pani co, miałam iść na ten film już w zeszłym tygodniu, ale umarł mój mąż i mogłam przyjść dopiero dzisiaj. – powiedziała do kasjerki starsza kobieta. Sytuacja była dość zaskakująca, kobieta swoją wypowiedź poprzedziła wstawką o złej pogodzie. Wszystko wydawało się neutralne, powiedziane w stylu czytania listy zakupów spożywczych. 

Do kasy podchodzi Pani i pyta o film Lato 1993. Mówisz jej, że to film sielski, ale ma smutne momenty. Odpowiada, że w takim razie nie, bo dzisiaj dowiedziała się, że jej dziecko ma zespół Aspergera – czytamy w materiałach archiwalnych.   

Odpowiednia reakcja ze strony kasjera nie jest łatwa, ale często jest zbędna. Osoby mówiące rzadko oczekują odpowiedzi.  Powstała w tym miejscu pewnego rodzaju swoboda (mniejsza dla osób zmuszonych do wysłuchiwania historii o dolegliwościach zupełnie obcych ludzi).

Często przychodzi starsza Pani, nie pamiętam, jak się nazywa. Jest oschła. Stuka palcem wskazującym o drewniany blat, gdzie sugeruje położyć kasjerowi resztę i bilet, bo jak mówi: plastikowa tacka kopie ją prądem. 

Kto mnie słyszy, nogi w górę


W innych kinach klientem stajesz się w momencie zakupu biletu na seans, u nas klientem stajesz się w momencie wejścia do kina. – mówi pracownik.

Otwarta przestrzeń i brak kontroli przy wejściu pozwala na poczucie anonimowości. Wyjaśnia to, dlaczego niektórzy goście spędzają w kinie całe dnie. Wybierają swoje ulubione piętro i miejsce. Znajdziemy tutaj pasjonata porannej prasy, ukrytego za odwróconą do góry nogami gazetą i oddanego bez pamięci piętnastominutowej drzemce. Piętro wyżej: wyciągający bose stopy ku niebu Pan, który przez 7 godzin patrzy w telefon. Na parterze kawę odbiera całkiem przystojny mężczyzna w lekko wygniecionej błękitnej koszuli, zostawiając na stoliku Macbooka i rozpoczęty projekt. Za 10 minut z gracją wyciągnie nogi na krześle. Zawsze tak robi.

Nutka adrenaliny


Zakaz wnoszenia jedzenia do sali kinowej rodzi dużo emocji. Moją faworytką bez wątpienia została starsza Pani, która po poinformowaniu przez obsługę, że nie zostanie wpuszczona na salę z dużym, rozpuszczającym się lodem truskawkowym, wyciągnęła foliową reklamówkę, włożyła wafelek z lodem i schowała do torebki, mówiąc, że w takim razie zje go po seansie. Seans miał trwać 142 minut. 

Wielu gości traktuje to kino jako trzecie miejsce: coś pomiędzy pracą a domem. W zdecydowanym stopniu wpływa na to zagospodarowanie budynku, który zrzesza w sobie strefę gastonomiczno-kawiarnianą z kinem, księgarnią i elementami strefy chilloutu. Brak korporacyjnej struktury i swobodny stosunek pracowników do klientów pozwala nawiązywać relacje. 

Pewnie dlatego niektórzy spędzają tu sporą część dnia i rozliczają się ze swoich prywatnych problemów i przemyśleń.






Agata Nahajowska – Studentka trzeciego roku Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie SWPS. Uwielbia odkrywać miejsca o niepowtarzalnym klimacie. W wolnym czasie zajmuje się pisaniem przy akompaniamencie ginu z tonikiem. 


No Comments

    Leave a Reply