Ludzie

Lasy deszczowe nie płoną

13 września 2019

Lato – przynajmniej z mojej perspektywy – upłynęło pod znakiem globalnego ocieplenia, nadciągającej katastrofy klimatycznej oraz filmów Astera i Jarmuscha.


Tymczasem w Amazonii

Wróćmy myślami do lata, które powoli odchodzi w zapomnienie, a wraz z nim drinki ze słomkami z makaronu i wizja nadciągającego Armagedonu. Można przypuszczać, że gdy temperatura spadnie jeszcze bardziej, odsetek osób klimatosceptycznych znów wróci do normy. 

W sierpniu świat dowiedział się, że lasy Amazonii dotknęła fala pożarów, o czym w social mediach poinformowali między innymi Leonardo di Caprio, Emmanuel Macron oraz Doda. Jak zwykle w takich przypadkach pojawił się chaos informacyjny oraz panika i katastrofizm z jednej strony, z drugiej wysyp wypowiedzi “demaskujących” rzekome fake newsy na temat sytuacji w Brazylii.

Pewien sławny, czy też raczej osławiony, polski podróżnik podzielił się ze światem opinią, że lasy deszczowe nie płoną, bo są deszczowe. Jego była żona natomiast oświadczyła, że pożarom można zapobiec, przebaczając tym, do których chowamy urazę. Należy mieć nadzieję, że jej uwagi wezmą sobie do serca prezydenci Brazylii i Francji, z których pierwszy dowiedział się, że jest kłamcą, a drugi, że ma mentalność kolonizatora i starą żonę. I można by tak jeszcze dowcipkować, tylko że w gruncie rzeczy nie ma w tym nic śmiesznego. 


Co wiemy o pożarach Puszczy Amazońskiej?

Przede wszystkim pożary, które wybuchły w Brazylii, a także Peru, Boliwii i Paragwaju faktycznie występują o tej porze roku i na niewielką skalę mogą pojawiać się naturalnie, tak jak twierdzą to niektórzy publicyści, choć zwykle ich przyczyną jest działalność człowieka.

W tym roku są one jednak wyjątkowo nasilone, największe od 2010 roku i o ponad 80% większe niż w tym samym okresie w zeszłym roku. Ich przyczyną jest najprawdopodobniej wycinka drzew i wypalanie terenów pod pola uprawne i pastwiska, ponieważ lasy deszczowe w zasadzie nie powinny płonąć. Z tym że od kilkunastu lat, w wyniku zmian klimatycznych i związanych z nimi susz, jednak tej zasadzie przeczą. 

Szczyt sezonu pożarowego przypada na wrzesień, nie znamy więc jeszcze dokładnych rozmiarów problemu. Z pożarami nieodłącznie związany jest postępujący wzrost wylesienia, za który winą obarcza się politykę nowego prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, o którym można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że dobro środowiska leży mu na sercu. Gwoli sprawiedliwości należy dodać, że jego poprzednicy także udział w deforestacji Puszczy Amazońskiej, która wynosi obecnie 17%.


Płuca Ziemi?

Puszczę Amazońską zwykło się potocznie nazywać zielonymi płucami planety, ze względu na jej rzekomą rolę w produkcji tlenu. Ostatnio można było natknąć się na sporo artykułów wyjaśniających, że nazwa ta jest nietrafna, a informacje o tym, że lasy deszczowe wytwarzają 20% tlenu na świecie należy włożyć między bajki, bo puszcza pochłania mniej więcej taką samą ilość O2, jaką produkuje. Nie należy jednak wyciągać stąd wniosku, że zniszczenie Puszczy Amazońskiej to coś, czym nie należy się przejmować.


System naczyń połączonych

Przede wszystkim lasy deszczowe odgrywają olbrzymią rolę w pochłanianiu dwutlenku węgla, wycinka prowadzi więc do wzrostu jego ilości w atmosferze. Dodatkowo płonący las wydziela go jeszcze więcej, a jak wiadomo CO2 podnosi temperaturę otoczenia.

Las równikowy zatrzymuje i wydziela do atmosfery ogromne ilości wody, co wpływa nie tylko na pogodę w Ameryce Południowej, ale także na prądy oceaniczne i klimat całej planety. Do tego dewastacja lasów deszczowych prowadzi do śmierci wielu endemicznych gatunków, być może takich, których nie zdążyliśmy odkryć – ponad połowa gatunków roślin i zwierząt na świecie to mieszkańcy lasów amazońskich. Nie można też zapomnieć o żyjących w Puszczy rdzennych plemionach, których egzystencja jest z nią nierozerwalnie związana. 

Naukowcy ostrzegają, że jeżeli zniszczenie Puszczy Amazońskiej przekroczy 25%, jej wewnętrzny system może utracić stabilność, co doprowadzi do jej całkowitego, nieodwracalnego obumarcia i przekształcenia się w sawannę. Taki scenariusz będzie oznaczał dalsze podwyższenie temperatury Ziemi, wysychanie wylesionych obszarów.

To może być kolejny krok w stronę katastrofy ekologicznej (a wraz z nią ekonomicznej i społecznej) dla nas wszystkich.


Kto za tym stoi?

Niektóre źródła przedstawiają globalne zainteresowanie pożarami Amazonii jako nagonkę na nowy prawicowy rząd Brazylii. Tymczasem rola prezydenta Bolsonaro od początku była dwuznaczna. Jego kandydaturę poparli członkowie lobby hodowców bydła, którym obiecał w kampanii wyborczej dalszą eksploatację Puszczy Amazońskiej, a teraz realizuje swoje obietnice.

Urzędowanie rozpoczął od ataków na rdzenną ludność lasów deszczowych, ponieważ przeszkadza mu ona w realizacji planu rozwoju gospodarczego, który obejmuje sprywatyzowanie publicznych obszarów puszczy i przekształcenie jej w tereny pod uprawę, wypas bydła i przemysł wydobywczy. Rzecz jasna nie idzie to w parze z przestrzeganiem przepisów chroniących środowisko. 

Na początku sierpnia Bolsonaro zwolnił dyrektora brazylijskiego Narodowego Instytutu Badań Kosmicznych (INPE) Ricardo Galvão pod pretekstem tego, że szkaluje wizerunek swojej ojczyzny za granicą i jest opłacany przez zagraniczne organizacje pozarządowe. Zbrodnią Galvão był fakt, że satelity INPE zarejestrowały tegoroczny rekordowy wzrost wylesiania terenów Puszczy Amazońskiej, co potwierdziło później NASA.


Źli lewacy, ekoterroryści i kolonizatorzy

Zdaniem prezydenta organizacje ekologiczne działają na szkodę rozwoju ekonomicznego Brazylii, same podpalają lasy, a krytyczne wobec jego polityki głosy z innych państw są zamachem na suwerenność kraju. Krytykę ze strony Emmanuela Macrona Bolsonaro przyjął z oburzeniem, początkowo odrzucił też propozycję pomocy finansowej od G7, ironizując, że lepiej byłoby przeznaczyć ją na zalesienie Europy, która swoje lasy już wycięła, a teraz próbuje zakazywać tego innym.

Nie obyło się też bez wypominania Macronowi kolonialnej przeszłości Francji i zarzutów, że nie chodzi mu wcale o dobro planety, ale o zablokowanie eksportu brazylijskich produktów. Ostatecznie jednak Bolsonaro zgodził się przyjąć pomoc i oficjalnie prowadzi walkę z pożarami przy pomocy wojska. Należy tu zauważyć, że 20 mln dolarów, jakie przeznaczyły na ten cel państwa G7 jest dość mizerną kwotą wobec skali problemu z jakim zmaga się Brazylia. 

Przy okazji może się tu zrodzić pytanie, czy Puszcza Amazońska jest aby na pewno zielonymi płucami (bądź innym organem) Ziemi, czy też prywatną własnością Brazylii, zależną od widzimisię aktualnie rządzących. Oraz na ile możliwe jest wywieranie nacisku na suwerenne państwo, od którego polityki mogą zależeć losy całego świata. 

Skądinąd instrumentalny stosunek do przyrody wydaje się być wspólną cechą prawicowych przywódców, co może się wydawać paradoksalne. Można by przecież sądzić, że krajowa flora i fauna, choćby jako element krajobrazu, także zasługują na patriotyczne uczucia. Dziwnym trafem jednak zawsze przegrywają z biznesem, a  troska o nie uchodzi za lewacką fanaberię i wymysł zdrajców narodu, od USA, przez Brazylię, po Polskę. Pozostaje tylko cieszyć się, że Puszcza Amazońska nie rośnie w naszym kraju – kto wie, może już dawno by się spaliła?


Wszyscy jesteśmy winni?

Wyrzynanie Puszczy Amazońskiej trwa od końca lat 60., a uzyskane wskutek wycinki i wypalania puszczy tereny wykorzystywane są do hodowli bydła, palmy olejowej, soi oraz pod budowę kopalń. Brazylia jest obecnie jednym z głównych światowych eksporterów wołowiny i soi, która jako podstawowy składnik pasz dla zwierząt ma także ścisły związek z przemysłem mięsnym.

Organizacja Amazon Watch zauważa, że wycinanie lasów deszczowych po prostu wszystkim się opłaca: zarówno brazylijskim rolnikom i hodowcom bydła, jak i krajom importującym z Brazylii mięso czy soję. Degradacji Puszczy Amazońskiej można zapobiec, ale wymaga to stanowczych działań ze strony polityków – wymagających dużych nakładów finansowych zmian w gospodarce wodnej, energetyce i rolnictwie, co przy obecnym składzie rządu Brazylii wydaje się raczej mało prawdopodobne. 

Czy jest coś, co możemy zrobić? Jak zwykle niewiele: ograniczyć konsumpcję,  jeść mniej mięsa, zwracać uwagę na to, skąd pochodzą kupowane przez nas produkty, pisać petycje i nie głosować na polityków, którzy uważają, że lasy to odnawialne źródło energii. W ostateczności usiąść w fotelu i czekać na koniec świata. 




Źródła:

https://www.sciencemag.org/news/2019/08/theres-no-doubt-brazils-fires-are-caused-deforestation-scientists-say

https://www.vox.com/2019/8/27/20833275/amazon-rainforest-fire-wildfire-dieback

https://amazonwatch.org/news/2019/0830-why-its-been-so-lucrative-to-destroy-the-amazon-rainforest

http://wwf.panda.org/our_work/forests/?352554/The-Amazon-is-burning–business-must-act-now-to-end-deforestation

http://wwf.panda.org/our_work/forests/?352136/Fires-intensify-in-the-Amazon-the-Chiquitania-and-the-Pantanal

http://biqdata.wyborcza.pl/biqdata/7,159116,25136208,amazonia-w-ogniu-bilans-strat.html

http://queimadas.dgi.inpe.br/queimadas/portal-static/estatisticas_paises/

https://www.theguardian.com/commentisfree/2019/aug/23/amazon-rainforest-fires-deforestation-jair-bolsonaro



Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie DSC_0195_0006_Warstwa-7_Easy-Resize.com_-150x150.jpg

Aleksandra Dudra – nie dorosła do swych lat. Pamięta, jak Eminem zaczynał karierę, Metallica pozywała Napstera, a Kurt Cobain jeszcze żył (to akurat słabo). Nie wie do końca, którą generację reprezentuje, ale na pewno nie pokolenie Ikea ani JP2. Pracuje w korpo, ale ma nadzieję, że to się kiedyś zmieni, bo w głębi duszy jest antysystemowa. W wolnych chwilach śledzi pomysły altmedu i interesuje się Rewolucją Francuską. Lubi szczury i wiele innych zwierząt, ludzi jakby trochę mniej.

No Comments

    Leave a Reply