Lifestyle Ludzie

Mieszkam w Polsce

23 lipca 2019

Siedem razy bar sałatkowy. Sześć złotych napiwku za moje żarty o samobójstwie.

Pracując w restauracji, spośród wszystkich pór dnia najbardziej nienawidzę pory lunchu.

Mniej więcej od godziny jedenastej do trzynastej Pizza Hut Berg na ulicy Marii Skłodowskiej-Curie przeżywa prawdziwe oblężenie, spowodowane napływem tłumów pracowników pobliskich korporacji, których nazw nie mam serca wymieniać.

Od godziny jedenastej do trzynastej dzieją się rzeczy zatrważające. Każdy z kelnerów jest zobowiązany dostarczyć zestaw lunchowy w piętnaście minut, a jeśli się spóźni, gość je za darmo. Mój ulubiony typ klienta to ten, który, kiedy odchodzę od stolika, wyjmuje z kieszeni telefon i włącza stoper.

– Ojej. – mówi tylko, gdy cała spocona kładę przed nim pizzę supreme, bo przecież za piętnaście złotych rzeczą opłacalną jest zamówić danie z największą ilością składników. – Ojej.

–  Ojej? – powtarzam tylko i przestępuję z nogi na nogę.

–  Ojej. – powtarza ktoś, najczęściej mężczyzna w za dużej koszuli w kratę, okularach zsuwających się z nosa i plamami potu pod pachami. – Spóźniła się pani siedem sekund… to chyba jemy za darmo, co?

Śmieje się, a ja śmieję się razem z nim, bo jakie to śmieszne.

Godzina jedenasta zbliża się wielkimi krokami.

Na porannej zmianie pierwsze dwie godziny obejmują głównie otwieranie baru oraz przygotowywanie czternastu misek wątpliwej jakości kaszy jaglanej z warzywami. Bezmyślne robienie sałatek według listy obłożonej klejącą się foliową koszulką daje mi czas na uzbrojenie się w pokłady cierpliwości. 

Siedmioro pracowników korporacji, do której przynależy Pizza Hut, wchodzi do restauracji z wielkim hukiem i siada przy stoliku na przeciwko baru sałatkowego. Podchodzę do nich z uśmiechem zajmującym pół niewyspanej twarzy. Każdemu z nich podaję menu.

– Dzień dobry. – mówię, a w odpowiedzi słyszę niemrawe pomruki. – Jak wam dzisiaj mija dzień?

Patrzą się na mnie, jakbym właśnie zapytała ich, jak zrobić idealny suflet.

–  Dobrze. – odpowiada w końcu jedna z kobiet i zaciska usta w wąską kreskę. Ma długie blond włosy, smukłą szyję i wyraz twarzy z gatunku nieszczęśliwych.

– Rozumiem. – mamroczę, a potem parskam pod nosem i dodaję:  – Miło słyszeć, że ktoś ma dzisiaj lepszy dzień niż ja.

– Słucham? – kobieta marszczy czoło i spogląda na mnie z niezrozumieniem.

– No, ja mam dzisiaj tragiczny dzień. – tłumaczę i drapię się po karku: – Życie mi się wali i w ogóle. Chyba po powrocie z uczelni skoczę z okna.– chrząkam nerwowo, bo nikt oprócz mnie się nie śmieje.  – To co, mogę przyjąć zamówienie?

Siedem razy bar sałatkowy. Sześć złotych napiwku za moje żarty o samobójstwie.

W czwartek przychodzę do pracy na jedenastą.

Przebieram się w szatni i idę do biura odebrać portfel.

– Pola, poczekaj chwilę. – mówi moja menadżerka, kiedy zawiązuje fartuch. – Musimy pogadać.

– Tak? – przełykam ślinę i siadam na krześle. Żaden z menadżerów nigdy nie rozmawiał ze mną o czymś innym niż ilość przepracowanych godzin czy plany na sylwestra.

– Obsługiwałaś wczoraj tych ludzi z korpo, no wiesz…

– Siedem razy bar sałatkowy? – upewniam się.

– Tak. – menadżerka kiwa głową. – Jedna kobieta zadzwoniła do mnie wczoraj po wyjściu z restauracji. Pytała, czy byłaś pijana.

– Pijana. – powtarzam głupio i krzyżuję ręce na piersi.

Menadżerka spogląda na mnie i wzdycha cicho.

– Ponoć zadawałaś niewygodne pytania.

Potrząsam głową i przestępuję z nogi na nogę.

–   Ojej – mówię tylko.

Jakie to śmieszne.




Tekst:

Pola Koba – Zastępczyni redaktor naczelnej. Studentka czwartego roku Psychologii na Uniwersytecie SWPS. Pasjonatka wszelkiego rodzaju literatury i miłośniczka filmów. Chciałaby wierzyć, że ludzie są w porządku.



Kolaż:

Aleksandra Degórska – Jest dziennikarką muzyczną. Pisanie o muzyce to jednak nie wszystko – szuka w niej inspiracji przy tworzeniu własnoręcznych kolaży. Wystarczy stary magazyn, papier, klej i nożyczki. Jej prace zostały docenione m.in. przez zespoły Depeche Mode czy A-ha, które udostępniły kolaże na swoich oficjalnych fanpage’ach. Część z nich można było podziwiać m.in na Targach Plakatu 2017, wystawach w Warszawie i Moskwie czy na łamach magazynów Glow Mag i zin Szwung.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply