Główna Ludzie

Nie będzie Wrocław pluł nam w twarz

10 lipca 2019

Chłopcy mają grać, dziewczynki – ładnie wyglądać. Za kilka lat będą siedzieć na trybunach i dopingować swoich bohaterów. Słyszycie jak młodzi świętują?


Śpiewać każdy może

Cześć i chwała bohaterom! – krzyczą świeżo wyrośnięte już dziewczęta, wtórując radośnie swoim już chłopakom – nie zaś chłopcom – którzy zamiast podwórkowych rozgrywek, odnajdują uciechę w dyscyplinie zwanej wojną polsko-polską.

Śmierć wrogom ojczyzny! – krzyczą bohaterowie na rozgrzewkę przed grą o zasadach banalnych: wygrywa mocniejszy cios, a jedyne wymagania od uczestników to gardłowy krzyk, obfity zasób wulgaryzmów i prawidłowe rozróżnienie co najwyżej dwóch kolorów (podpowiadam: nie chodzi o czarny, jeśli pomyśleliście o białym, to jesteście blisko).

Flagi na wietrze

Był to dzień szczególny, imieniny obchodzili wtedy Anastazja i Marcin, a Polska świętowała setne urodziny, których celebrację brałam pod uwagę przez krótką chwilę, przyglądając się setce wódki, tak kurczowo trzymanej w dłoni pana pod sklepem monopolowym na Grabiszyńskiej.

Mimo wczesnej godziny na dworcu był gwarno, mężczyźni o naoliwionych czaszkach trzymali w dłoniach flagi na patykach. Zatrzymałam się przy tablicy ogłoszeń i popatrzyłam na nią martwo, piasek pod powiekami nie pozwolił mi jednak zignorować widoków z prawicy, gdzie młodzi panowie na rzecz tańca zrezygnowali z kolejki po bilet. Dziewczyny wyciągnęły telefony, podśpiewując sobie przy tym sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam, chłopcy odpowiadali, że niech żyje, żyje nam, Wielka Polska Niepodległa, symbole narodowe falowały na wietrze, który sami musieli sobie wyprodukować, bo na dworcu zabrakło.

Gdy pociąg zatrzymał się na peronie, ja i tancerze byliśmy już na miejscu, bo jak się okazało, wszyscy Polacy jak jedna rodzina wyruszyli wspólnym pociągiem – do Warszawy. Mieczysław Fogg pewnie nie o takiej chciał śpiewać Warszawie, ale skąd biedny miał wiedzieć, ile jeszcze przed nią krwi.

Kto by się jednak nad tym zastanawiał, kiedy trzeba wyprasować flagę, a nie po to tyle lat nikt nic dla ojczyzny nie robi, żeby teraz nawet nie wywiesić.

Fot. Alicja Regiewicz

Chłopaki, Boga w sercu nie macie?

W pociągu moja nadzieja wisiała na włosku, usiadłam przy oknie i odetchnęłam z ulgą, spokój jednak szybko mnie opuścił, gdy dosiadło się do mnie trzech uczestników szalikowego orszaku, dywagując o odwołanym marszu i przymusie emigracji.

– I tak by trzeba było się do Wawki ruszyć. Takie urodziny kurwa raz na sto lat. – mówi jeden.

– Manifestacje nam odwołali, bo śmieliśmy mówić o honorze. – mówi drugi.

– I o Bogu. – mówi ostatni.

Śpiewają sto lat i śmierć wrogom ojczyzny, dwóch zaczyna potyczki na silniejszy chwyt, a ja chowam się za książką, ratując się zapewne golfem o kolorze krwistym. Do wojenki dołączył się kolejny patriota, niezależny z przedziału obok, krzyczy, że panowie, naród się w szalikach jednoczy, a wy tu krew z flagi chcecie wysysać.

W dzień świąteczny konduktor postanowił nie sprawdzać biletów w pociągu, chłopaki namawiali go do polewania wódki, nie podjął się jednak wyzwania. Obywatele. – zwracał się do nich, a oni palili papierosy, palili blanty, palili flagi kolorowe, w uszy palił komunikat: proszę zgasić papierosa w wagonie numer sześć. Dwie niewiasty chichotały, siedząc obok na kolanach chłopców trzymane przez nich za strefę komfortu i Bóg wie co jeszcze.

Proszę zgasić papierosa w wagonie numer sześć, powtarzam, proszę zgasić Polskę w wagonie numer sześć.




Alicja Regiewicz –  Redaktor naczelna. Absolwentka Dziennikarstwa i Komunikacji społecznej na Uniwersytecie SWPS. Copywriterka i scenarzystka. W wolnych chwilach pisze prozę i piosenki.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply