Lifestyle Ludzie

Cena fast fashion

11 czerwca 2019

Co bierzemy pod uwagę, kiedy wybieramy ubrania? Jak wielu z nas zastanawia się nad tym, gdzie i w jakich warunkach powstały?


Jak często i czy w ogóle myślimy o ludziach, którzy je wytwarzają? Co tak naprawdę kryje się za napisami made in Bangladesh czy made in China? Czy przed katastrofą w Rana Plaza obywatele krajów zachodnich zadali sobie pytanie, kto tworzy ich ubrania?

Ta tragedia uświadomiła nam, że nasze ubrania nie rosną na drzewach. Pytanie, na ile początkowy szok przyczynił się do zmian na lepsze w przemyśle odzieżowym i wzrostu świadomości nas wszystkich, żyjących w relatywnym dobrobycie w porównaniu do osób szyjących nasze ubrania gdzieś na drugim końcu świata.

Skąd się wzięła „szybka moda”

Najwięcej fabryk przemysłu odzieżowego znajduje się dziś w Chinach, Indiach i Bangladeszu. W krajach zachodnich prawie już nie istnieją. W okolicach lat 60. XX wieku firmy odzieżowe z Europy i USA zaczęły przenosić produkcję do krajów rozwijających się. O outsourcingu produkcji zadecydowała chęć zmniejszenia kosztów produkcji, co umożliwiło wyraźne obniżenie cen ubrań. Dzięki temu ubrania z sieciówek są osiągalne dla wszystkich.

Uszycie koszuli w Bangladeszu kosztowało w 2013 roku 3,72 dolara. W USA byłoby to cztery razy więcej, przede wszystkim ze względu na koszty pracy. Pracownikom (głównie pracownicom) w krajach rozwijających się można płacić dużo mniej, nie dotyczą ich też obowiązujące na zachodzie prawa pracownicze. Normą jest brak regulacji godzin pracy, praca nieletnich czy zakaz zakładania związków zawodowych. Pensja szwaczki (85% osób pracujących w fabrykach odzieżowych to kobiety) w Bangladeszu do niedawna wynosiła około 30 dolarów miesięcznie. Obecnie pensja to 68 dolarów, co zapewnia zaledwie minimum egzystencjalne.

Made in Bangladesh

W Bangladeszu w przemyśle odzieżowym pracuje około 3,5 miliona osób, wytwarzając tanie ubrania na eksport do Europy i USA. Przemysł odzieżowy stanowi 75% krajowego eksportu. Dla mieszkańców ta praca to często jedyne dostępne źródło utrzymania, a jedyną alternatywa jest rolnictwo, w którym zarabia się jeszcze gorzej. Oprócz skandalicznie niskich zarobków pracownicy muszą  mierzyć się z innymi trudnościami. Praca może trwać nawet 14-16 godzin, przez 7 dni w tygodniu i często odbywa się w niebezpiecznych warunkach Od 1990 roku ponad 400 osób poniosło śmierć w pożarach fabryk odzieżowych. W jednym z takich pożarów w 2012 roku zginęło co najmniej 117 osób.

Pracownice często nie mają prawa do urlopu macierzyńskiego, spotykają się z przemocą fizyczną, psychiczną i seksualną.

Zakazane jest też zakładanie związków zawodowych.

Taki rodzaj pracy określa się często mianem współczesnego niewolnictwa. (modern slavery).

Katastrofa Rana Plaza

Fabryki w Bangladeszu nigdy nie były bezpiecznym miejscem pracy. Już wcześniej dochodziło w nich do śmiertelnych wypadków, ale jeszcze nigdy na taką skalę. Budynek Rana Plaza, który runął 24 kwietnia 2013 roku miał osiem pięter, choć według projektu miało ich być pięć. Pozostałe zostały dobudowane nielegalnie, żeby pomieścić rosnącą liczbę zatrudnionych. Projekt nie zakładał również, że w budynku będą się mieściły fabryki z ciężkim sprzętem, jak generatory prądu i maszyny do szycia, które w nim umieszczono. Standardem było blokowanie wyjść ewakuacyjnych, aby uniemożliwić pracownicom wychodzenie na przerwy w czasie pracy.

Chyba najbardziej bulwersującym aspektem sprawy był fakt, że właściciel fabryki wiedział, że budynek grozi zawaleniem. Pracownicy poinformowali go o popękanych ścianach i odmówili kontynuowania pracy na dzień przed katastrofą. Nazajutrz zostali jednak zmuszeni do powrotu do fabryki pod groźbą wstrzymania pensji. Do katastrofy doszło tuż przed dziewiątą rano, w porze największego ruchu. Ofiary wydobywano spod gruzów jeszcze przez kolejne trzy tygodnie. Zginęły 1134 osoby, a blisko 2500 odniosło obrażenia.

W fabryce Rana Plaza produkowano ubrania wielu znanych zachodnich marek, takich  jak Zara, H&M, Marks and Spencer, i Benetton. W ruinach znaleziono także metki polskiej spółki LPP (Reserved, Cropp, House, Sinsay, Mohito). W konsekwencji, częściowo pod wpływem nacisków ze strony klientów i organizacji pozarządowych, 222 marek odzieżowych podpisało w 2013 roku pięcioletnie porozumienie w sprawie poprawy bezpieczeństwa pożarowego i budowlanego w Bangladeszu, nazywane w skrócie Accord.


Co zmieniło się po Katastrofie?

Do założeń Accordu należało wprowadzenie niezależnych kontroli bezpieczeństwa,  publikacja raportów na jego temat, szkolenia dla pracowników oraz prowadzenie napraw i remontów w fabrykach. Sygnatariusze porozumienia zobowiązali się też do zerwania kontraktów ze zleceniobiorcami nieprzestrzegającymi norm BHP.

Ostatecznie w Bangladeszu wprowadzono szereg zmian – przeprowadzono kontrole w ponad 1600 fabrykach, w ponad 90 % z nich wymieniono lub zmodernizowano instalacje elektryczne, zadbano także o dostęp do wyjść ewakuacyjnych. W większości budynków zainstalowano też zabezpieczenia przeciwpożarowe. Część fabryk o niebezpiecznej konstrukcji została zamknięta, a w przypadku nowo budowanych budynków zadbano o to, by były solidniejsze. Członkowie porozumienia przekazali łącznie 18,5 mln dolarów dla rodzin ofiar katastrofy.

Perspektywy na przyszłość

Kolejny Accord został podpisany na okres trzech lat, od czerwca 2018 do czerwca 2021 przez 192 producentów odzieży. Po zakończeniu programu jego funkcje mają przejąć organy rządowe.  

W tym roku rząd Bangladeszu próbował uniemożliwić kontynuowanie Accordu, twierdząc, przekazanie obowiązków może nastąpić już teraz, co zdaniem działających w kraju organizacji pozarządowych może pogorszyć bezpieczeństwo pracowników.  NGOsy, takie jak Clean Clothes Campaign, International Labor Rights Forum, Maquila Solidarity Network i Worker Rights Consortium oceniają, że agencje rządowe wciąż nie mają wystarczających kompetencji by przejąć działalność Accordu.

Jedną z nowych inicjatyw narodzonych w Bangladeszu jest GEAR (Gender Equality and Returns, czyli równość płci i płacy). Ma ona na celu wyszkolenie i zatrudnienie w fabrykach odzieżowych większej liczby kobiet – nadzorczyń, aby zmniejszyć nierówności płacowe między płciami i zapewnić kobietom lepsze stanowiska pracy. Póki co większość nadzorców i managerów w fabrykach stanowią mężczyźni.

Jeśli chodzi o kwestie praw pracowniczych w Bangladeszu wciąż jest wiele do zrobienia. Rząd często zabrania zakładania związków zawodowych. Odnotowano też przypadki pobić lub aresztowań ich przewodniczących. Pracownicy nadal często nie są informowani o swoich prawach i bywają zmuszani do pracy w niebezpiecznych warunkach.

Źródła:

https://fashionista.com/2018/04/rana-plaza-collapse-bangladesh-factory-safety-accord

https://fashionista.com/2017/04/ethical-clothing-fashion-feminist-issues?utm_source=site&utm_campaign=related

https://waronwant.org/sweatshops-bangladesh

https://en.wikipedia.org/wiki/Fast_fashion

https://laborrights.org/releases/government-bangladesh-not-ready-take-over-

https://bangladeshaccord.org/2018/07/20/achievements-2013-accord/




Aleksandra Dudra – nie dorosła do swych lat. Pamięta, jak Eminem zaczynał karierę, Metallica pozywała Napstera, a Kurt Cobain jeszcze żył (to akurat słabo). Nie wie do końca, którą generację reprezentuje, ale na pewno nie pokolenie Ikea ani JP2. Pracuje w korpo, ale ma nadzieję, że to się kiedyś zmieni, bo w głębi duszy jest antysystemowa. W wolnych chwilach śledzi pomysły alt-medu i interesuje się Rewolucją Francuską. Lubi szczury i wiele innych zwierząt, ludzi jakby trochę mniej.

No Comments

    Leave a Reply